TEATR ME/ST

AKTUALNOŚCI

UWAGA!
CASTING dla warszawskich niezależnych aktorów profesjonalnych. 

NIEZALEŻNI/PROFESJONALNI/TWÓRCZY

Weź udział w spektaklu online. Będziemy pracować bezkontaktowo:)
Spektakl będzie próbą uchwycenia pełnego wachlarza myśli i wrażeń, które pojawiają się w stanie kwarantanny.
Dołącz do tego wyjątkowego wydarzenia. 
Więcej  TUTAJ.
CASTINGI POTRWAJĄ DO 23 KWIETNIA.


NAPISZMY RAZEM SZTUKĘ TEATRALNĄ O KWARANTANNIE!

Co planujemy?
Chcemy napisać tekst sztuki teatralnej inspirowanej Waszymi odczuciami, emocjami i tym wszystkim co wywołuje w Was ten dziwny czas.
Liczy się każda słowo, każde zdanie, emocja, zdjęcie, film, mem…
Chcemy poznać wasze techniki ochrony przed bakteriami, to w jaki sposób
robicie zakupy, jak spędzacie czas w domu, w domu i w domu:)

Wszelkie materiały będziemy zbierać do końca maja a potem napiszemy na ich podstawie sztukę teatralną i zrealizujemy spektakl, który pokażemy bezpłatnie w TEATRZE ME/ST.

Gdzie można wysłać materiały?
Zdjęcia, filmiki, opowiadania, wierszyki… i wszystko inne co wam przyjdzie do głowy można przesyłać na adres: kwarantanna.mest@gmail.com lub publikować na fanpageu TEATRU ME/ST na Facebooku. Można też wrzucać posty na Instagrama albo YouTuba i udostępniać linki.

Działalność TEATRU ME/ST  współfinansuje m.st. Warszawa.

 

Notka dot. praw autorskich:
Wszelkie materiały przesłane na adres kwarantanna.mest@gmail.com lub udostępnione w przestrzeni internetu należą do ich autorów (osób, które je udostępniły).

Biorąc udział we wspólnym pisaniu sztuki KWARANTANNA wyrażasz zgodę na to, że twórcy z Fundacji Artystycznej ME/ST mogą je wykorzystać w procesie pisania sztuki teatralnej.
Każda osoba, której materiał będzie wykorzystany zostanie wymieniona z imienia i nazwiska podczas premiery sztuki w TEATRZE ME/ST.

PATRONI MEDIALNI:

 

KWARANTANNA NADESŁANE

Tutaj będziemy publikować wszystkie materiały, które zostaną nadesłane w ramach wspólnego pisania sztuki teatralnej „KWARANTANNA”.
Miłego czytani i pamiętajcie: nadesłany materiał należy do autora!



PAWEŁ KLUSZCZYŃSKI

Czwarty tydzień. 

Dziś z zaspanymi oczami rozpocząłem czwarty tydzień kwarantanny. Czwarty tydzień niezadowolonego z mojej ciągłej obecności w domu kota. Czwarty tydzień ośmiu posiłków dziennie. Czwarty tydzień obserwacji budzącej się wiosny, zza okna. Czwarty tydzień na bezrobociu.

 A miało być tak pięknie.

 Początkiem lutego złożyłem przeszczęśliwy wypowiedzenie. Decyzja ciężka, bo była to praca pierwsza, ale niestety z biegiem lat, dokładnie czterech, sytuacja zmieniła się diametralnie. Byłem zmęczony, dlatego postanowiłem, że 2020 będzie rokiem zmian. Tak się też stało, znalazłem nową pracę, miało być wspaniale i odświeżająco. Co prawda trochę dalej od domu, ale zmiana środowiska miała być przydatna.

 Złożyłem wypowiedzenie, porozumienie stron, koniec pracy 13 marca. Początek 16, miał być.

 Nie było go.

 Pracowałem w teatrze, miałem zacząć też w teatrze, tylko prywatnym. Oczywiście zamknięty, zatrudnienie przesunięte, nikt o zdrowych zmysłach nie będzie sobie brał na kark nowego pracownika, jeśli sam nie wie, czy za chwile nie będzie zamykać dzieła życia. Boli mnie to, ale rozumiem.

 I tak siedzę.

 Wstaję co rano, później niż zwykle, ale mam rytuały. Kawa, śniadanie, rumianek, pastylka D3 4000 jednostek. Rytuały nadają cel. Po 12 drugie: owsianka lub inne ziarenka, owoce, kawa zbożowa. I znów przed ekran. Piszę teksty, zbieram myśli, wysyłam masowo CV, próbuję w końcu napisać coś bardziej wartościowego. Na co dzień nie było czasu.

 Kalendarz googla mi zbielał.

 Wcześniej, kiedy wracam do stycznia, lutego, połowy marca – każdy wieczór zajęty. To dentysta, to dyżur, spektakl, wizyta w Krakowie, winko z przyjaciółmi. Biel teraz mam przed oczami, nic ważnego mnie nie wyciąga poza cztery ściany mieszkania, które dostrzegam teraz, że dobrze by było odświeżyć.

 Listki na topolach dostrzegłem.

 W końcu dziś, na początku czwartego tygodnia kwarantanny dostrzegłem listki na topolach, co rosną nieopodal. Szkoda, że nie pada deszcz, można by było poczuć ich zapach. Wpatruję się przez chwilę i wracam do rytuałów niecodzienności, licząc że nie będę musiał się przyzwyczaić.

 


WANDA SEROCZYŃSKA
1.
Jestem wściekła, po prostu wściekła na to co dzieje się. Nie rozumiem jak  można było dopuścić do tego nieszczęścia. Dlaczego ludzie przestali myśleć a zaczęli  postępować tak bezmyślnie.
Rajcuje ich samozagłada? Czy ogłupiła ich do cna wiara w sztuczną inteligencję, inteligentne smartfony, inteligentne samochody, a nawet w inteligentną głupotę?
Tylko gdzie się podział zwykły rozum?
Gdzie przewidywalność tego co może wydarzyć się jak będą rozsiewać po świecie tego diabła wcielonego COVID-19. Ale jego nie widać więc może go nie ma. Jeżeli nawet jest taki tyci to co może nam zrobić? Zatem bawmy się, czerpmy z życia garściami, hulaj dusza …. Nam TO się należy!!!!!! A ja jestem wściekła, zrozpaczona, przerażona, pogubiona….. Sorry….to jest moja skrócona i łagodniejsza wersja odpowiedzi na to jak czuję się w TEJ sytuacji……ale mam też lepsze momenty w TEJ sytuacji.

Dbajcie o siebie!


Legionowo, 22 dzień kwarantanny.

Nie jestem w stanie niczego nagrywać z kwarantanny, bo chce mi się płakać, a przecież jestem zdrowa i nie powinnam tego robić. Jednak płaczę, bo każdego dnia boję się, że się zarażę. A przecież mogę się zarazić na tysiąc różnych sposobów, moja wyobraźnia przechodzi samą siebie, powiedziałabym, że jest w szczytowej formie. Dziś byłam w sklepie, oczywiście cała zabezpieczona, wstrzymywałam oddech i czułam się tak, jakby zaraz miała wybuchnąć bomba. Ludzie, którzy nie zachowywali bezpiecznego odstępu doprowadzali mnie do szału. Kupiłam parę rzeczy i czułam się winna, że naraziłam swoje zdrowie.
W domu mamy strefę skażenia przy drzwiach i tam odkładamy rękawiczki, torby, płaszcze, ubrania, w których byliśmy w sklepie, żeby wirusy i bakterię się nie rozprzestrzeniały. Bo przecież jak dotknę produktu w sklepie, który ktoś okichał, a potem dotknę płaszcza, bo mnie coś zaswędzi, to na tym płaszczu przecież są wirusy. Więc jak przyjdę do domu i umyję ręce, ale potem dotknę płaszcza bo mam w nim telefon to znowu mam zarazki czy nie? Mam myć wszystkie produkty ze sklepu bo mogą być okichane czy nie?? Ale nie da się umyć każdego zakamarka.
Drodzy czytelnicy, mój system nerwowy jest przeciążony, budzę się z niepokojem i z nim zasypiam. Skoro „wszyscy” siedzą w domach, to dlaczego przybywa zarażonych. A może ten wirus jest już w powietrzu, ale przecież nie cały czas…. Próbuję się czymś zająć, ale jestem cięższa o dobre 50 kg – lęku i niepewności. Nie mogę sobie wytłumaczyć, że jest lekarstwo, że jest szczepionka, która nam pomoże. Od ogromu informacji kręci mi się w głowie. Chciałabym, żeby mikrobiolog wytłumaczył mi jak wędrują te cząsteczki wirusa, żebym mogła się przed nimi uchronić. Nie jestem w stanie sobie tego zwizualizować, uodpornić się, uspokoić. Myśl, że wirus może być wszędzie sprawia, że mam ochotę siedzieć nieruchomo i trwać w tym, że na tę chwilę jestem zdrowa. Z drugiej strony nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że gatunek ludzki może być dla siebie tak groźny. Chodzi mi o to, że jeszcze parę miesięcy temu wychodziłam z tramwaju i założę się, że dotknęłam ust milion razy. Nie zdawałam sobie sprawy, że duże zgromadzenia ludzi mogą nieść takie niebezpieczeństwo ( koncert Beyonce na Narodowym 3273752165278152783 osób). Nie zdawałam sobie sprawy, że mieliśmy tak wiele. Jako gatunek uważam, że rozpędziliśmy się do tego stopnia, że poczuliśmy się niezniszczalni.
Mogący ingerować w każdą dziedzinę życia. Czułam, że sami się zniszczymy, ale nie wiedziałam, że nastąpi to tak szybko.
Czuję dyskomfort jak nie mogę sobie dolać mleka do kawy, nie było bez laktozy, na którą jestem naprawdę uczulona. Jestem zdezorientowana bo z jednej strony ludzie umierają i się zarażają z drugiej media społecznościowe krzyczą, że mogę spędzić ze sobą i z bliskimi
więcej czasu. Wspaniale tylko, że już nic nie jest takie same , bo cały czas się o nich boję. I nie mogę przygotować kolacji dla mojego partnera, takiej jakbym chciała, bo nie będę co chwilę chodziła do sklepu, bo wymyśliłam sobie szparagi. Nie wiem jak mam się zachować, czy wypierać, to co się dzieję, bo mnie to na razie nie dotyczy, czy jednak być na bieżącą i jeść chleb z masłem, żeby nie wychodzić i się nie narażać. Nie wiem na ile jest poważnie, a na ile moja wyobraźnia stawia sobie poprzeczkę coraz wyżej.
Pomaga mi joga, czytanie bajek dla dzieci, które uczy moja mama i nagrywanie online, bo reklamy przerzucają się do sieci.
Już nigdy nie będę marudzić, że nie ma mojego ulubionego dania w knajpie. Obiecuję, że jak będę mogła swobodnie zrobić zakupy i wyjść na godzinny spacer to będę szczęśliwym człowiekiem. Mam nadzieję, że planeta nie będzie złościła się na nas długo i nam odpuści, proszę ten ostatni raz.
K.

TEATR WARSZAWA+50

TEATR WARSZAWA+50 – PREMIERA SPEKTAKLU „WIELKIE DZIEŁO”

Wielkimi krokami zbliża się kolejna, już piąta premiera TEATRU WARSZAWA+50 – czyli amatorskiej grupy teatralnej prowadzonej przez twórców TEATRU ME/ST. Jedenaście niezwykle zdolnych aktorek- amatorek przygotowuje spektakl, który będzie podróżą po kultowych scenach z polskich filmów, ale w zupełnie nowej, zaskakującej odsłonie. 

POKAZY SPEKTAKLU „WIELKIE DZIEŁO”

21 listopada – g. 18.00 – Dom Kultury Śródmieście, Ul. Smolna 9 – PREMIERA


23 listopada – g. 17.00 – Sala Widowiskowa Urząd Dzielnicy Bielany, ul. S. Żeromskiego 29 (wejście od ulicy A. Jarzębskiego)


25 listopada – g. 11.00 – Dom Kultury Zacisze, ul. Blokowa 1


28 listopada – g. 18.30 – Sala Widowiskowa w Międzylesiu – ul. Żegańska 1a


30 listopada – g. 16.00 – Dom Kultury Dorożkarnia – ul. Siekierkowska 28


NA WSZYSTKIE POKAZY WSTĘP BEZPŁATNY!
O dostępności miejsc decyduje kolejność przybycia. 
Zapraszamy!

Działania współfinansuje m.st. Warszawa w ramach Warszawskiego Programu Edukacji Kulturalnej. 

SPEKATKLE

MAMA

MAMA

Czas trwania spektaklu: 1h 30min. Spektakl „MAMA” podejmuje próbę znalezienia odpowiedzi na pytania:...

 

 

Wpisz szukane słowo i naciśnij ENTER
X